Początek poprzedniego tygodnia przyniósł falę bólu powodowanego wyżynaniem się nowych zębowych perełek. Tak więc płacz, noszenie, marudzenie, mleko, płacz, noszenie, marudzenie, mleko... I końca nie było widać tej sytuacji. I tak to właśnie czasem bywa, że gdy człowiek myśli, że gorzej być nie może, nagle ŁUP! Tak też się stało.
Zmęczona dniem noszenia i pocieszania obolałej Latorośli, w czasie pokąpielowym - gdy każdy rodzic chodzi już tylko dzięki nadziei na rychłe zaśnięcie swej Pociechy - karmiłam moją. A że zęby szły w najlepsze to zdarzyło się, że zostałam ugryziona trzykrotnie. Przy czym drugiemu i trzeciemu razowi towarzyszyło moje stanowcze "Nie, nie, nie" oraz zapewne syknięcie bólu. Zęby małe aczkolwiek ostre jak żyletki. Tak przynajmniej zapamiętałam ten wieczór. Chwilowy strach w oczach Córy, próba usypiania zakończona fiaskiem i finalne odniesienie do Dziadków. I niby nic takiego się nie stało, niby sytuacja jak kilkanaście podobnych wcześniej poza tym, że to ostatnie nasze karmienie było na najbliższe dwie doby.
Zdradziłam już finał tej historii, bo tak, dzięki Bogu, powróciłyśmy na jedyną i słuszną dla nas Drogę Mleczną, ale zanim to się stało były piersi obolałe i nabrzmiałe, były łzy w oczach Córy chcącej ssać i bojącej się złapać za brodawkę, były tez i łzy moje pełne samooskarżenia i żalu, że to już koniec tek pięknej przygody. Mąż ganiał w Wigilię po mieścinie naszej w poszukiwaniu laktatora a ja postanowiłam jednak nie godzić się na żałobę.
Zdaję sobie sprawę, że wielu Kobietom ten scenariusz nawet by odpowiadał. Dziecko samo zdecydowało, czyli obie strony zadowolone ale wiecie, w mojej głowie plany na 3 lata były, a tu nawet roku nie dotrzymać miałyśmy. Przeczesując doliny internetu, buszując w gąszczach mniej lub bardziej optymistycznych informacji i porad nie napotkałam tak naprawdę żadnej, która by mnie jakoś uspokoiła, no bo co to za rada aby czekać?
Siedząc ze łzami w oczach, hektolitrami mleka w piersiach zwróciłam się do osób, które już tyle razy z ratunkiem przychodziły. Osobiście ich nie znam, ale książki ich tak cenię, że wszystkie posiadam i polecam. Rozchodzi się mianowicie o Państwa Sears.
W "Księdze Dziecka" wyczytałam, że taki "strajk" wywołany jest zazwyczaj przez jakąś fizyczną dolegliwość: ząbkowanie, chorobę, pobyt w szpitalu. Przyczyny mogą być również natury emocjonalnej: przeprowadzka, niedomagania mamy, kłótnie w rodzinie czy syndrom "zajętego gniazda", może to być również wystraszenie reakcją matki na ugryzienie (czyli to, co u nas miało miejsce).
Jak więc sobie poradzić w takiej sytuacji? Ja postanowiłam dostosować się do porad znalezionych ww. książce i przemogliśmy potwora. Jeżeli i Wam przytrafiła się taka przykra sytuacja to:
1. Przede wszystkim uznaj go za czasową tylko utratę zainteresowania mlekiem. Niemowlęta poniżej 9 miesiąca rzadko chcą takiej zmiany na stałe, starsze tez niekoniecznie chcą już rezygnować z tak przyjemnej i ważnej sfery ich życia.
2.Określ powód, czy był on natury emocjonalnej czy fizycznej, czy może tak jak u nas był to splot pewnych wydarzeń.
3. Staraj się zainteresować Dziecko ssaniem piersi. Przypomnij sobie jak to było na początku, gdy Twoja Pociecha była jeszcze noworodkiem. Pozwól oswoić się na nowo ze swoim ciałem i mlekiem, które z niego wypływa.
4. Odłóż wszelkie zobowiązania, które odwracają Twoja uwagę od Dziecka i rozdzielają Was. Jeżeli to możliwe wyłącz telefon i zrelaksuj się. Porozmawiaj z mężem oraz najbliższymi i opowiedz mi oraz wytłumacz co się dzieje i dlaczego w najbliższym czasie musisz skupić się w większej mierze na swej Latorośli. Weźcie np. wspólną kąpiel, noś w kontakcie "skóra do skóry". na ile to możliwe warto wykorzystać chustę, blisko piersi. Również w nocy zadbaj o bliski kontakt, przytulaj, dotykaj, bądź blisko.
5. Często proponuj pierś, najlepiej podczas snu lub drzemek.Często właśnie dzieci odmawiające jedzenia w czasie czuwanie, przekonują się do niego w trakcie snu - tak stało się właśnie u nas.
6. Jeżeli Dziecko nadal odmawia i wypina się, nie naciskaj. Pozwól, by Maluch zasnął z głową w Twojej piersi, blisko, "skóra do skóry". Czasami potrzeba nawet kilku dni takiego "pocieszania" - trzymania na rękach i tulenia - aby ponownie zacząć ssać pierś. Odciągane mleko możesz podawać do wypicia w kubeczku. Mnie bardzo pocieszał widok Córy pijącej łapczywie moje mleko, podtrzymywał przekonanie, że kwestia czasu, bo Jej brakuje tego naszego czasu tak samo bardzo jak mnie.
7. Jeżeli macie stałe lub ulubione miejsce karmienia, np. fotel to spędzajcie w nim jak najwięcej czasu.
U nas strajk trwał długie dwa dni. Poznałam historie kobiet, których dzieci wróciły do picia po tygodniu. Tak więc warto walczyć bo jest o co :)
Dziś z dumą mogę napisać, że moje ciało wyprodukowało już 296100 ml mleka* i jeszcze nie koniec naszej Mlecznej Przygody!
* jeżeli jesteś ciekawa ile mleka Ty wyprodukowałaś to zapraszam tutaj.
Siedząc ze łzami w oczach, hektolitrami mleka w piersiach zwróciłam się do osób, które już tyle razy z ratunkiem przychodziły. Osobiście ich nie znam, ale książki ich tak cenię, że wszystkie posiadam i polecam. Rozchodzi się mianowicie o Państwa Sears.
W "Księdze Dziecka" wyczytałam, że taki "strajk" wywołany jest zazwyczaj przez jakąś fizyczną dolegliwość: ząbkowanie, chorobę, pobyt w szpitalu. Przyczyny mogą być również natury emocjonalnej: przeprowadzka, niedomagania mamy, kłótnie w rodzinie czy syndrom "zajętego gniazda", może to być również wystraszenie reakcją matki na ugryzienie (czyli to, co u nas miało miejsce).
Jak więc sobie poradzić w takiej sytuacji? Ja postanowiłam dostosować się do porad znalezionych ww. książce i przemogliśmy potwora. Jeżeli i Wam przytrafiła się taka przykra sytuacja to:
1. Przede wszystkim uznaj go za czasową tylko utratę zainteresowania mlekiem. Niemowlęta poniżej 9 miesiąca rzadko chcą takiej zmiany na stałe, starsze tez niekoniecznie chcą już rezygnować z tak przyjemnej i ważnej sfery ich życia.
2.Określ powód, czy był on natury emocjonalnej czy fizycznej, czy może tak jak u nas był to splot pewnych wydarzeń.
3. Staraj się zainteresować Dziecko ssaniem piersi. Przypomnij sobie jak to było na początku, gdy Twoja Pociecha była jeszcze noworodkiem. Pozwól oswoić się na nowo ze swoim ciałem i mlekiem, które z niego wypływa.
4. Odłóż wszelkie zobowiązania, które odwracają Twoja uwagę od Dziecka i rozdzielają Was. Jeżeli to możliwe wyłącz telefon i zrelaksuj się. Porozmawiaj z mężem oraz najbliższymi i opowiedz mi oraz wytłumacz co się dzieje i dlaczego w najbliższym czasie musisz skupić się w większej mierze na swej Latorośli. Weźcie np. wspólną kąpiel, noś w kontakcie "skóra do skóry". na ile to możliwe warto wykorzystać chustę, blisko piersi. Również w nocy zadbaj o bliski kontakt, przytulaj, dotykaj, bądź blisko.
5. Często proponuj pierś, najlepiej podczas snu lub drzemek.Często właśnie dzieci odmawiające jedzenia w czasie czuwanie, przekonują się do niego w trakcie snu - tak stało się właśnie u nas.
6. Jeżeli Dziecko nadal odmawia i wypina się, nie naciskaj. Pozwól, by Maluch zasnął z głową w Twojej piersi, blisko, "skóra do skóry". Czasami potrzeba nawet kilku dni takiego "pocieszania" - trzymania na rękach i tulenia - aby ponownie zacząć ssać pierś. Odciągane mleko możesz podawać do wypicia w kubeczku. Mnie bardzo pocieszał widok Córy pijącej łapczywie moje mleko, podtrzymywał przekonanie, że kwestia czasu, bo Jej brakuje tego naszego czasu tak samo bardzo jak mnie.
7. Jeżeli macie stałe lub ulubione miejsce karmienia, np. fotel to spędzajcie w nim jak najwięcej czasu.
U nas strajk trwał długie dwa dni. Poznałam historie kobiet, których dzieci wróciły do picia po tygodniu. Tak więc warto walczyć bo jest o co :)
Dziś z dumą mogę napisać, że moje ciało wyprodukowało już 296100 ml mleka* i jeszcze nie koniec naszej Mlecznej Przygody!
* jeżeli jesteś ciekawa ile mleka Ty wyprodukowałaś to zapraszam tutaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz